Kibicujemy PGE Skrze Bełchatów w Lidze Mistrzów

Uczniowie naszej szkoły 3 kwietnia 2019 roku uczestniczyli w siatkarskiej Lidze Mistrzów, kibicując w łódzkiej Atlas Arenie PGE Skrze Bełchatów. Nasza pięćdziesięcioosobowa grupa pięknie wkomponowała się w ponad dziesięciotysięczną rzeszę kibiców w większości ubranych w żółto-czarne barwy drużyny z Bełchatowa. Dla młodzieży była to wspaniała okazja oglądania na żywo w grze aktualnych Mistrzów Świata z 2018 roku - Artura Szalpuka, Grzegorza Łomacza i Jakuba Kochanowskiego. W drużynie z Bełchatowa oczywiście nie mogło zabraknąć MVP (najlepszy zawodnik) i najlepszego atakującego Mistrzostw Świata, które odbyły się w Polsce w 2014 roku, czyli Mariusza Wlazłego. Należy również wspomnieć o Michale Winiarskim, Mistrzu Świata z 2014 roku, który zakończył już karierę siatkarską w roli zawodnika, a obecnie jest II trenerem Skry.

 

Trzeba również wymienić gwiazdy Siatkówki Cucine Civitanowa jednego z najlepszych rozgrywających na świecie Brazylijczyka Bruno Rezende, włoskiego siatkarza kubańskiego pochodzenia przyjmującego Osmany Juantorena oraz bułgarskiego atakującego Cwetana Sokołowa, który wybierany był kilkakrotnie najlepszym atakującym.

 

Ale to nie wszystko. W Łodzi byli również najlepsi na świecie kibice siatkówki!!! Szkoda tylko, że nasz wspaniały doping nie pomógł Skrze Bełchatów odnieść zwycięstwa w grze o półfinał Ligi Mistrzów. Drużyna z Włoch tego dnia prezentowała się jednak zdecydowanie lepiej. Miejmy nadzieję, że za tydzień siatkarze wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności i zrewanżują się utytułowanemu rywalowi za porażkę oraz awansują do dalszych rozgrywek.

PGE Skra Bełchatów - Cucine Lube Civitanova 0:3 (14:25, 20:25, 23:25).

 


 

Bruno Rezende, rozgrywający Cucine Lube Civitanova po spotkaniu z PGE Skrą był
w doskonałym humorze. - Polska jest najlepszym krajem do gry w siatkówkę - chwali kibiców, którzy przyjechali na środowe spotkanie w Atlas Arenie.

 

Cucine Lube pokonało PGE Skrę 3:0 i w środę okazało się dużo lepszą drużyną.
 

- Rozegraliśmy bardzo dobry mecz. W pierwszym secie bardzo dobrze serwowaliśmy, graliśmy agresywnie. Stąd problemy PGE Skry, bo na pewno ciężko było im się przeciwstawić przy takiej naszej postawie. Zdobywaliśmy punkty seriami. To był naprawdę niesamowity set w naszym wykonaniu. Drugą partię rozpoczęliśmy równie dobrze, ale dzięki dobrej zagrywce gospodarzy mieliśmy trochę problemów. Kontynuowaliśmy jednak grę ze spokojem i wygraliśmy. Trzeci set to już taki mecz, jakiego się spodziewaliśmy, bo PGE Skra to wielka drużyna. Lepiej przyjmowała, dzięki czemu Grzegorz Łomacz miał swobodę w rozegraniu. Nasz blok przez to miał dużo więcej problemów. Wiedzieliśmy, że dla PGE Skry to już set o wszystko, więc spokojnie kontynuowaliśmy naszą grę. Teraz trzeba chwilę odpocząć i skupić się na lidze włoskiej.

Zaliczka z Atlas Areny jest dla Was bardzo korzystna przed rewanżem...
- W mecz rewanżowy musimy wejść z taką samą koncentracją, energią i agresywnością, jak w środę. Chcemy wygrać i awansować do finału w Berlinie, ale do tego potrzebna jest maksymalna koncentracja.

Jak podobała ci się atmosfera, którą stworzyli kibice PGE Skry w Atlas Arenie?
- W Polsce zawsze jest świetna atmosfera. Nie wiedzieliśmy, ilu ludzi może przyjść na to spotkanie, a znów Atlas Arena wypełniła się po brzegi. Polska jest chyba najlepszym krajem do gry w siatkówkę i uwielbiam tu być.

PGE Skra przegrała pierwszy półfinałowy mecz Ligi Mistrzów z Cucine Lube Civitanova 0:3. - Dopiero w trzecim secie widziałem moją drużynę - mówi Roberto Piazza, trener PGE Skry.

Choć w dwóch pierwszych setach bełchatowianie zagrali słabiej, to w trzecim powalczyli z włoskim gigantem. - To prawda, ostatni set pokazał, że możemy walczyć - mówi Piazza. - To była partia z taką grą, jaką powinniśmy prezentować. I o tym też rozmawiałem z Michałem Winiarskim, że w pierwszym secie nie byliśmy w stanie do końca dobrze przyjąć piłkę i popełnialiśmy dużo głupich błędów. Może coś zostało w naszych głowach z ostatniej przegranej z Jastrzębskim Węglem, ale w drugim secie ponownie weszliśmy w to spotkanie i w końcówce mieliśmy już tylko dwa punkty straty. Było 20:22, ale rywale zrobili przejście i zdobyli dwa kolejne punkty. Niestety błędy to część gry.

Trzecia partia napawa kibiców optymizmem, że podczas rewanżu (10 kwietnia we Włoszech) można sprawić niespodziankę. - Ostatni set był w naszym wykonaniu normalny: taki, z jakiej gry znam moją drużynę. Walczyliśmy o każdą piłkę i byliśmy bardzo blisko. Jedna akcja mogła zaważyć o tym, że to my byśmy wygrali tę partię. Musimy przygotować nasze głowy na rewanż, by być taką drużyną, jak w trzecim secie, a nie w dwóch pierwszych - kończy Piazza.

                                                                                                                                                                                  źródło: www.skra.pl

Galeria zdjęć

05 kwietnia 2019